Do wylotu na nasze małe tourne po Ameryce Południowej zostało już niecały tydzień. Cały sprzęt i zaopatrzenie mniej więcej mamy skompletowane, cały czas jednak próbuję dowiedzieć się jak najwięcej "na zapas" o miejscach, które będziemy odwiedzali.
Jednym z gwoździ programu ma być zjazd na rowerze (podobno) najniebezpieczniejszą drogą na świecie z La Paz do Coroico. Dzisiaj natknąłem się na nowe zdjęcie, którego wcześniej nie widziałem. Czyżby mały korek spowodowany przez sprzęt budowlany? ... zaraz, zaraz..., tam w ogóle robią remonty? ;)
czwartek, 3 kwietnia 2008
poniedziałek, 11 lutego 2008
Trzy dni w Torres del Paine
Ten krótki film przedstawia niezwykłe piękno gór Parku Narodowym Torres del Paine w Patagonii, na samym południowym krańcu kontynentu amerykańskiego, w tym trzy granitowe wieże o wyskości 2500 metrów, od których pochodzi nazwa parku. Od 1978 roku park został uznany przez UNESCO za rezerwat biosfery. Film powstał przez połaczenie materiału zdjęciowego (ponad 35 tysięcy zdjęć) wykonanego przez trzy dni.
Zobacz także: więcej filmów górskich.
Etykiety:
Ameryka Południowa,
filmy
Lokalizacja:
Torres del Paine, Magallanes, Chile
poniedziałek, 4 lutego 2008
Niezwykłe przygody i perypetie boliwijskiego transportu lotniczego
Niektóre osoby być może natknęły się już w serwisie na planowaną przeze mnie i Pawła wyprawę do Ameryki Południowej. To już za dwa miesiące! Z tego powodu od jakiegoś czasu przeczesuję sieć w poszukiwaniu przydatnych informacji z regionu. To, co dzisiaj znalazłem, rozśmieszyło (??) mnie na tyle, że chyba warto aż wspomnieć na blogu: Nie dolecieli... zabrakło paliwa!.
Jeśli ktoś nie ma czasu na czytanie całej notki (a warto, bo ciekawie napisana jest), to wszystko sprowadza się do tego, że zabytkowy Boeing 727 lini LAB lądował awaryjnie (czy raczej rozbił się) w podmokłym lesie z powodu braku paliwa (zabrakło 5 kilometrów do lotniska w Trinidad!). Pasażerowie mieli niebywałe szczęście - nikt nie zginął, najpoważniejsze obrażenia to złamany obojczyk. Powód? ... zabrakło paliwa!
Planując wyprawę rozważałem, zastanawiałem się, co stanie się, jeśli gdzieś po drodze linie lotnicze zgubią bagaż. Takich cudów nie brałem pod uwagę... ciekawe, czy linie którymi mamy lecieć z Cochabamba do Asuncion również mają takie przygody w ramach swoich programów in-flight entertainment... :)
Jeśli ktoś nie ma czasu na czytanie całej notki (a warto, bo ciekawie napisana jest), to wszystko sprowadza się do tego, że zabytkowy Boeing 727 lini LAB lądował awaryjnie (czy raczej rozbił się) w podmokłym lesie z powodu braku paliwa (zabrakło 5 kilometrów do lotniska w Trinidad!). Pasażerowie mieli niebywałe szczęście - nikt nie zginął, najpoważniejsze obrażenia to złamany obojczyk. Powód? ... zabrakło paliwa!
Planując wyprawę rozważałem, zastanawiałem się, co stanie się, jeśli gdzieś po drodze linie lotnicze zgubią bagaż. Takich cudów nie brałem pod uwagę... ciekawe, czy linie którymi mamy lecieć z Cochabamba do Asuncion również mają takie przygody w ramach swoich programów in-flight entertainment... :)
Etykiety:
Ameryka Południowa,
Boliwia,
Lloyd Aéreo Boliviano
Lokalizacja:
Trinidad, Boliwia
piątek, 1 lutego 2008
Narciarstwo + spadochron = speedriding
Przedstawiam filmik znaleziony na Wykopie, ale bardzo fajny. Pokazuje coś, co niektórzy nazywają jednym z najniebezpieczniejszych sportów ekstremalnych. ;) Co prawda wygląda całkiem bezpieccznie i widzieliśmy gorsze pomysły, ale warto obejrzeć.
A tu jeszcze jeden - większe prędkości, większa góra... :)
Więcej filmów na temat speedflying na tej stronie.
A tu jeszcze jeden - większe prędkości, większa góra... :)
Więcej filmów na temat speedflying na tej stronie.
środa, 16 stycznia 2008
Ekstremalna wersja snowboardingu
Dzisiaj tylko jeden krótki wpis z jednym krótkim filmikiem. Gościu (Terje Haakonsen) zjeżdża sobie na desce z góry. Ale za to z jakiej góry! Nawet nie spodziewałem się, że pod takim kątem da się zjechać i przeżyć.
Zobacz także: więcej snowboardowych filmów.
Zobacz także: więcej snowboardowych filmów.
poniedziałek, 14 stycznia 2008
Surfing na wielkiej fali
Dobra wiadomość dla fanów surfowania: na plaży Jaws na Maui (Hawaje) trwa właśnie sezon na surfowanie.
Dla nieobeznanych w temacie, Jaws to mekka surferujących na Wielkiej Fali - specyficzne ukształtowanie dna morskiego i kierunek wiatru powoduje w okresie od grudnia do początku lutego powstanie fal wysokości ponad 20-25 metrów. Brzmi wystarczająco szalenie? Zapewne tak jest - zobaczcie sami.
Zobacz też więcej filmów o surfingu ekstremalnym.
Dla nieobeznanych w temacie, Jaws to mekka surferujących na Wielkiej Fali - specyficzne ukształtowanie dna morskiego i kierunek wiatru powoduje w okresie od grudnia do początku lutego powstanie fal wysokości ponad 20-25 metrów. Brzmi wystarczająco szalenie? Zapewne tak jest - zobaczcie sami.
Zobacz też więcej filmów o surfingu ekstremalnym.
Lokalizacja:
Hrabstwo Maui, Hawaje, Stany Zjednoczone
sobota, 5 stycznia 2008
Jak kupić własną tropikalną wyspę?
Wydawać by się mogło, że posiadanie własnego prywatnego kawałka raju zarezerwowane jest dla hollywoodzkich gwiazd i internetowych miliarderów. Dzisiaj zostałem oświecony, że tak jednak nie jest. Natrafiłem na ten ciekawy post na blogu GearCrave, przekazujący w telegraficznym skrócie, jak stać się posiadaczem tropikalnej wysepki w cenie prawie jak z Mediamarkt. Prawie... Zainteresowani? Czytajcie dalej.
Jeśli planujecie właśnie mieszkanie w Warszawie, Krakowie, czy Wrocławiu, to zastanówcie się dobrze. Za równowartośc 70 metrowego mieszkania w bloku moglibyście mieć hektarową wysepkę na Karaibach z palmami kokosowymi i wielką białą plażą tylko dla Was. Jeśli macie już mieszkanie - nic straconego, zawsze można je sprzedać. Jak już to zrobicie, to przyda się Wam te kilka adresów:
Jeśli uważacie że Karaiby nie są trendy, to do wyboru są dziesiątki innych opcji na Filipinach, Mikronezji i w mniej tropikalnych rejonach świata. Hasło "islands for sale" zwraca w Google setki rezultatów. Nie ma co się zrażać, że większość cen będzie odstraszająca, jak dobrze poszukacie to znajdziecie dobre oferty np. w Belize lub Hondurasie za 300-400 tys. dolarów (nie zapomnijcie się potargować!).
Mały problem możecie napotkać przy próbie uzyskania kredytu hipotecznego w polskim banku. Niestety żaden z nich nie przyjmuje zabezpieczeń w postaci hipoteki za granicą - konieczne może być założenie hipoteki na inne mieszkanie (np. te waszych rodziców ;).
Co dalej? Pakujemy bilet lotniczy, namiot, telefon satelitarny, sprzęt do odsalania wody morskiej, maskę oraz płetwy i możemy na dobre zapomnieć o wspaniałej polskiej pogodzie. ;) Życzę wszystkim powodzenia w poszukiwaniach.
Więcej informacji...
Jeśli planujecie właśnie mieszkanie w Warszawie, Krakowie, czy Wrocławiu, to zastanówcie się dobrze. Za równowartośc 70 metrowego mieszkania w bloku moglibyście mieć hektarową wysepkę na Karaibach z palmami kokosowymi i wielką białą plażą tylko dla Was. Jeśli macie już mieszkanie - nic straconego, zawsze można je sprzedać. Jak już to zrobicie, to przyda się Wam te kilka adresów:
Jeśli uważacie że Karaiby nie są trendy, to do wyboru są dziesiątki innych opcji na Filipinach, Mikronezji i w mniej tropikalnych rejonach świata. Hasło "islands for sale" zwraca w Google setki rezultatów. Nie ma co się zrażać, że większość cen będzie odstraszająca, jak dobrze poszukacie to znajdziecie dobre oferty np. w Belize lub Hondurasie za 300-400 tys. dolarów (nie zapomnijcie się potargować!).
Mały problem możecie napotkać przy próbie uzyskania kredytu hipotecznego w polskim banku. Niestety żaden z nich nie przyjmuje zabezpieczeń w postaci hipoteki za granicą - konieczne może być założenie hipoteki na inne mieszkanie (np. te waszych rodziców ;).
Co dalej? Pakujemy bilet lotniczy, namiot, telefon satelitarny, sprzęt do odsalania wody morskiej, maskę oraz płetwy i możemy na dobre zapomnieć o wspaniałej polskiej pogodzie. ;) Życzę wszystkim powodzenia w poszukiwaniach.
Więcej informacji...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



